dookoła świata szlakiem co to jest
Objawy świata - szlakiem kobiecości przyczyny. Leczenie wspólne dla wszystkich kobiet. Jednym z.

Czy przydatne?

Co znaczy Dookoła świata - szlakiem kobiecości

Definicja z ang. Around the world - the trail of femininity, z niem. Rund um die Welt - die Spur der Weiblichkeit.

Co to znaczy: Niezależnie od współrzędnych geograficznych są tematy wspólne dla wszystkich kobiet. Jednym z nich jest miesiączka, którą fizjologicznie przechodzimy wszystkie tak samo, niemniej jednak w poszczególnych kulturach czy plemionach odmiennie interpretuje się tę comiesięczną dolegliwość. Podobnie jest z zamążpójściem i z macierzyństwem. Jedno jest pewne – aczkolwiek podróżując po świecie niektóre tradycje budzą podziw, inne zaskakują, wszystko to pozwala na poszerzenie horyzontów.   Potrzeba matką wynalazków Miesiączka, w szczególności dla kobiety podróżniczki, bywa niekomfortowa. Ta intymna dolegliwość w innej strefie klimatycznej regularnie występuje niespodziewanie, a związany z nią dokuczliwy ból może pokrzyżować plany. W rejonach odległych od jakiejkolwiek cywilizacji trudno także o zachowanie podstawowych warunków higieny osobistej.   Jeżeli nawet środki higieny są dostępne na sklepowych półkach, nie znaczy to, iż miejscowe kobiety powszechnie z nich korzystają. Dla wielu z nich zbyt sporą barierę stanowi cena, dlatego także ciągle powszechne jest wykorzystywanie metod szablonowych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. W zastosowaniu są zwitki trawy albo siana, kłębki bawełny, czy własnoręcznie szyte i prane wkładki materiałowe, w których na przykład umieszcza się popiół. Tam gdzie są apteki, nie ma problemu z zakupem leków przeciwbólowych, chociaż środki bardziej specjalistyczne, na przykład na złagodzenie bólów menstruacyjnych w państwach Trzeciego Świata są raczej niedostępne. Przy bardziej uciążliwych dolegliwościach większość kobiet szybciej trafi do szamana niż do lekarza, a leki zastąpią ziołami albo korzonkami. Popularne jest również wykorzystywanie wszelkich „magicznych” specyfików tych jak płód lamy (w Boliwii), dzioby ptaków czy spreparowane genitalia zwierząt. Te trudne, szczególne dni W wielu kulturach miesiączkująca kobieta jest uważana za „nieczystą”, chociaż także poniekąd „świętą”. Co prawda nikt nigdy nie zadawał mi tak osobistych pytań, lecz na przykład w Ugandzie przed wejściem do meczetu pokazano mi kartkę informującą, iż kobiety miesiączkujące, w tym również turystki nie mogą wchodzić do świątyni. W niektórych społecznościach kobiety miesiączkujące, były, a niekiedy nadal są, w widoczny sposób znakowane - w Australii przyjął się zwyczaj malowania na czerwono ust, w Ameryce Południowej całych twarzy, a w Afryce - całego ciała. W wielu plemionach miesiączka to okres, kiedy kobiety odsuwane są od różnych codziennych prac i życia społecznego. Na Hawajach czy w Afryce od wieków budowano dla nich specjalne, oddalone od wiosek szałasy, a natomiast w Indiach praktykuje się przebywanie miesiączkujących kobiet w zagrodach dla krów. Kobieta w czasie menstruacji jest poddawana licznym zakazom. Wśród plemion afrykańskich obowiązuje zakaz spożywania mięsa, ryb czy soli, zakaz dotykania dzieci i chyba w najwyższym stopniu dotkliwy – zakaz mówienia. Sporo ludów uważa, iż kobieta miesiączkująca nie może się drapać – a jeżeli już musi (a niestety zazwyczaj to jest konieczność z racji na występujące w takich państwach insekty), może to robić jedynie dzięki patyka. W niektórych plemionach kobieta w momencie miesiączki nie mogła widywać słońca. natomiast ludy ugrofińskie zakazywały patrzenia w niebo, które utożsamiano z rajem. U Indian na dalekiej północy miesiączkujące kobiety oskarżano o odbieranie mocy myśliwym, czyli by nie były oskarżane o nieudane polowania, nie wolno im było chodzić po ścieżkach używanych poprzez mężczyzn. w czasie okresu kobieta chodziła zatem po lesie sama, a  jeżeli musiała podróżować, nie mogła wsiadać na kanu, na którym płynęli mężczyźni. Nie inaczej było wśród Hindusów, którzy uważali, iż zbliżenie się do miesiączkującej kobiety odbiera im energię, siłę i mądrość. Współcześnie występuje mnóstwo wierzeń związanych z miesiączką. W Afganistanie można się spotkać z twierdzeniem, iż kobieta w momencie okresu nie może odwiedzać kobiet w połogu, a jej cień padający na dziecko, sprowadzi na noworodka chorobę. Jednak krew menstruacyjna sama w sobie nie zawsze jest zła. Wg niektórych ma nawet działanie uzdrawiające – po zakreśleniu trzykrotnego znaku krzyża, może ponoć leczyć wrzody. natomiast żyjący w Kanadzie Indianie Kri, a również ludy z Borneo, wiązały z taką krwią tyle pozytywnych sukcesów, iż miesiączkujące kobiety specjalnie siadały na ziemi, by pozwolić na jej nasiąkanie (tym bardziej, iż ziemię traktowano jako „krewną” kobiety). Gdy dziewczynka staje się kobietą W życiu każdej dziewczynki szczególnie istotnym momentem jest pierwsza miesiączka, która jest symbolem dorastania, przeistoczenia się w „pełnowartościową” kobietę. W wielu plemionach towarzyszy temu obrzęd inicjacji. Są także plemiona, na przykład Sewa w Środkowej Afryce, gdzie nie czeka się z inicjacją do pierwszej menstruacji – przeprowadza się ją w chwili pojawienia się zarysu piersi. Miałam okazję uczestniczyć w uroczystości inicjacji w Kenii. Jej bohaterki (trzy dziewczynki) noc poprzedzającą obrzędy musiały spędzić w wydzielonej chacie, gdzie przebywały pod nadzorem specjalnej opiekunki, a ich sny to rodzaj wróżby – zinterpretowane poprzez szamana stanowią wytyczne na przyszłość. Kolejnego wieczoru, kiedy cała wioska bawiła się i tańczyła przy dźwięku bębnów, spożywają wino bananowe, ubrane na biało dziewczęta (czego już oglądać nie mogłam) poddane zostały zabiegowi obrzezania (środkiem znieczulającym były między innymi lokalne pokrzywy powodujące odrętwienie ukrwionych narządów). Po operacji dziewczęta są uważane za nieczyste i muszą przebywać jeszcze poprzez pół roku w izolacji. W tym czasie nie mogą kontaktować się z mężczyznami, za to towarzyszące im opiekunka i starsze kobiety przekazują tajniki kobiecego życia - od obowiązków gospodarskich po sprawy dotyczące seksu. Podobne ceremonie inicjacji praktykują także plemiona indiańskie. W plemieniu Oglala bywa, iż dumna rodzina wiesza w widocznym miejscu materiał z pierwszą krwią menstruacyjną córki, chwaląc się w ten sposób z osiągnięciem poprzez nią dojrzałości. U żyjących w Panamie Indian Kuna, gdy dziewczynka powie o pierwszej miesiączce swojej mamie, ta przekazuje informację tacie dziewczynki, który natomiast chwali się wodzowi wioski, po czym wieść dociera do wszystkich mieszkańców. W ramach spontanicznie organizowanego święta, żonaci mężczyźni budują rytualny pokoik zwany surba, w którym dziewczynka siedzi tak, aby nie dotykać ziemi. Czwartego dnia wieczorem rozpoczyna się biesiada i rytualne wypalenie fajki. Punktem kulminacyjnym jest pomalowanie całego ciała bohaterki ceremonii na niebiesko, co jest symbolem panieństwa. Od tej pory rozpoczyna się trwający rok czas izolacji młodej kobiety od mężczyzn – to jest okres na zgłębianie tajników kobiecości. W różnych plemionach z izolacją wiążą się ograniczenia – na przykład jest plemię w którym dziewczyna musi stale kucać (dzięki czemu ma mieć płaski brzuch), a wodę może pić wyłącznie poprzez rurkę. okres izolacji zależy od lokalnych tradycji – u australijskich Aborygenów to jest zaledwie 3 dni, w Kambodży nawet kilka lat. Niekiedy inicjacji towarzyszą jeszcze inne obrzędy, takie jak skaryfikacja (z łaciny: scarificare - drapać; z angielskiego: scar - blizna) polegająca na nacinaniu ciała, wydrapywaniu czy wypalaniu skóry tak, by blizny stworzyły typowy dla danego plemienia symbol. Dotyczy to obu płci, nie mniej jednak owy „tatuaż” może być wykonany w różnych miejscach - na twarzy (częste na przykład w Sudanie czy Nigerii), na ramionach, piersiach czy pośladkach. Bywa także, iż do blizny celowo wsypuje się jeszcze popiół albo glinę, by wzór był wyraźny. Są również plemiona, które w czasie inicjacji praktykują rytualną deflorację dziewczyny. Osoba, która jej dokonuje (kobieta albo mężczyzna) posługuje się przy tym kijem albo palcem, a u Aborygenów australijskich specjalnym bumerangiem. Jeszcze bardziej szokujące jest obrzezanie kobiet, powszechnie służące w wielu państwach afrykańskich, w szczególności w Kenii, Tanzanii, Somalii, Nigerii czy Sudanie. Statystyki ONZ mówią, iż obecnie, żyje 130 mln kobiet, które zostały obrzezane. Na dzień rytuałowi poddawanych jest około 6 tys. dziewcząt (zwykle w momencie inicjacji, lecz niekiedy dokonuje się tego także i u młodszych dziewcząt, nawet 5-6 letnich). Pięć świniaków za żonę Pierwsza miesiączka i związana z nią inicjacja, to dla kobiety początek nowego etapu życia. Zyskuje ona szansę na wyjście za mąż i macierzyństwo, a równocześnie traci symboliczną dziecięcą czystość. Wielkie znaczenie ma to w razie rezydującej w Katmandu (Nepal) „żywej bogini” Kumari. Wybiera się ją z grona licznych, zaledwie kilkuletnich kandydatek, które są poddawane różnym próbom. Ta, która najlepiej wypadnie, żyje niczym w „złotej klatce”, w pałacyku, z którego poza wyjątkowymi okazjami nie może wyjść. Przestaje być „boginią” w chwili kiedy ma pierwszą miesiączkę – to okres na wybór kolejnej Kumari. Podobnie jak w państwach rozwiniętych, dziewczyny z dużych afrykańskich czy azjatyckich miast, nie spieszą się do zamążpójścia. Jednak w biednych wioskach państwoów Trzeciego Świata śluby 12-13 letnich dziewczynek są powszechne. Wydanie dziewczynki za mąż to dla jej rodziny okazja do wzbogacenia się. Cena zależy od lokalnych tradycji. Sporo plemion rozlicza się w krowach, kozach albo wielbłądach – Ja za własną żonę dałem 2 krowy i 200 dolarów w gotówce – zdradził mi mój ugandyjski przewodnik. Również po 10 krów za żonę płacił poznany przeze mnie w Tanzanii wódz Masajów (miał 15 żon). natomiast w plemieniu Dani na Papui cena za żonę to przeciętnie 5 świniaków – najwięksi tamtejsi bogacze mają po pięć żon. Jednak nie mieszkają z żonami – żyją we wspólnej dla wszystkich panów z wiosce, zwanej „męską chatą”, a do swoich wybranek idą, ; jeżeli mają taką potrzebę i co istotne - gdy one na to pozwolą. Wielożeństwo dotyczy tylko niektórych kultur czy raczej religii. Najczęściej kojarzy nam się z islamem. W państwach rządzonych wg szariatu – prawa koranicznego (Kuwejt, Arabia Saudyjska, Egipt i tym podobne), muzułmanie mogą mieć do czterech żon. Trzeba zresztą pamiętać, iż w takiej sytuacji nie ma mowy o faworyzowaniu którejś z nich – mężczyzna musi zapewnić wszystkim żonom równe traktowanie. Dotyczy to zarówno mieszkania (na ogół żony mają oddzielne domy), elementów materialnych (kupując na przykład biżuterię jednej, nie może wręczyć gorszego prezentu drugiej czy pozostałym) i seksu. Warto jednak zauważyć, iż rzadko którego muzułmanina stać na więcej niż jedną żonę. W niektórych rejonach świata, to kobiety mają kilku mężów, a więc panuje tak zwany poliandria. Spotkać się z tym zjawiskiem można między innymi wśród niektórych plemion inuickich (eskimoskich), indiańskich, afrykańskich, a również w Tybecie. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z potrzebami seksualnymi – zazwyczaj dotyczy sytuacji, kiedy jeden mężczyzna nie jest w stanie zapracować na utrzymanie rodziny lub kiedy w społeczeństwie zaburzone są proporcje płci, a więc jest za niewiele kobiet w stosunku do liczby mężczyzn. Dzieci nigdy dość W większości państwoów świata, w szczególności tych najbiedniejszych, od wieków układ rodzinnych obowiązków jest jasno ustalony, a nadrzędną rolą kobiety jest rodzenie dzieci. Dlatego także bezpłodne kobiety znajdują się w bardzo złej sytuacji, może to być nawet przyczyną rozwodu.. Lęk przed taką sytuacją zanika razem z wpływem zachodniej cywilizacji. Ugandyjskie kobiety jeszcze do niedawna bały się chodzić po uznawanych za święte tamtejszych górach Ruwenzori. Wierzono gdyż, iż mieszkający pośród szczytów bogowie sprawią, iż kobieta stanie się bezpłodna. Kilka lat temu owe „tabu” zostało jednak obalone – jedna z miejscowych dziewczyn, zaczęła pracować jako tragarz, a potem została przewodniczką kobiecych wypraw. Jak się okazało wędrówki po górach nie przeszkodziły jej w urodzeniu dwójki dzieci. Posiadanie wielu dzieci to w biednych państwach rodzaj inwestycji. z racji na sporą śmiertelność (choroby, walki międzyplemienne, wypadki wynikające między innymi z braku opieki), zakłada się, iż nie wszystkie dzieci mają szansę na osiągnięcie dorosłości, a „od przybytku głowa nie boli”. W tej sytuacji nie dziwi relacja wolontariuszki pracującej w szpitalu w Kamerunie, mówiąca, iż tamtejsze kobiety mające 25 lat spodziewają się szóstego czy siódmego potomka, 35-latki oczekują na trzynaste albo czternaste dziecko, a są także kobiety, które podają liczbę 20. Jednak kiedy pada pytanie o liczbę żyjących dzieci, okazuje się iż jest ich zaledwie troje czy czworo! Jedno z częstych pytań, jakie miejscowi zadają białym kobietom , poza tymi w stylu jak masz na imię, ile masz lat, z jakiego państwie jesteś, czy masz męża, jest także: ile masz dzieci? ; jeżeli odpowiemy, iż jedno lub wcale, możemy liczyć na zdziwienie albo szczere współczucie. O autorce: Monika Witkowska odwiedziła około 150 państwoów. Jej ulubione regiony to Ameryka Południowa, niektóre państwa Azji - w szczególności Nepal - i państwa arabskie. Z podróżami łączy inne pasje: nurkowanie, windsurfing, jazdę na nartach i snowboardzie, a przede wszystkim - żeglarstwo morskie (przepłynęła jachtem Pacyfik i Atlantyk, opłynęła Przylądek Horn) i wspinaczkę wysokogórską (zdobyła między innymi : Mt Blanc, Matterhorn, Kilimandżaro, Aconcaguę). Lubi również sporty powietrzne - ukończyła kurs spadochronowy i paralotniowy, jako nawigator brała udział w zawodach motolotniowych. Monika Witkowska Podróżniczka, odwiedziła 150 państwoów   Zobacz więcej: na ból menstruacyjny

Czym jest świata - szlakiem kobiecości znaczenie w słowniku Leczenie i skutki D .